Second nature – C.D.

 

Pogoda się psuje, a wraz z częstotliwością z jaką pociągam nosem rośnie zestaw fot, co zresztą przewidywałem już wcześniej.

Tym razem postanowiłem zabrać swój aparat na wyprawę po ziemistych zakamarkach miasta, i to wyprawę all-inclusive, co oznacza podeszwy wessane przez gliniaste bezdroża i zepsutą migawkę, której najwyraźniej nie odpowiada wilgotne powietrze.

Patrząc na kadry z serii, której drugą część zamieszczam poniżej, nadal odczuwam wrażenie, że coś tu się jeszcze zmieni – być może pojawią się kolejne foty, niewykluczone też, że częściowo zastąpią one niektóre z zaprezentowanych wcześniej. Na zakończenie na pewno zamieszczę wyselekcjonowaną całość w dziale portfolio (kolejny post na blogu byłby już chyba przesadą), jednak kiedy to się stanie – nie wie nawet google.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz