Miasto RW

 

Mój oddech zaczyna przypominać chropowate dźwięki norweskiej elektroniki, pod oczami pojawiają się już barwy wielkopostnych ornatów i mam wrażenie, że dłońmi mógłbym grać Wokulskiego.

Jest zimno, zwłaszcza w nocy ale właśnie wtedy fotografuje się najlepiej. Miasto jest puste, czasami świeci swoim własnym światłem, czasami trafiam w miejsca ciemne i wspomagam się lampą, którą zawsze zabieram ze sobą.

Zatrzymuję się w miejscach zawieszonych w pustce. Gdyby skupić się na każdym elemencie z osobna, bez trudu można odczytać jego funkcję, jednak obserwowanie całości wywołuje wrażenie bycia na innej planecie. Mieszkam tu od dawna ale nie wiem, gdzie jestem. Wszędzie trafiam z przypadku i ten przypadek jest chyba zameldowany w każdym z tych miejsc na stałe…

Jest ich wiele, na pewno w każdym mieście da się znaleźć kilka. Może kilkanaście albo kilkaset. To dopiero początek.

 

 

 

 

C.D.N

Dodaj komentarz